Rezerwacje stanęły przez kryzys paliwowy — a bilety tanieją z dnia na dzień

Linie lotnicze obniżają ceny na szczyt sezonu po wcześniejszych ostrzeżeniach o dopłatach

Jeszcze niedawno przewoźnicy lotniczy sygnalizowali możliwość wprowadzenia dopłat do już kupionych biletów, tłumacząc to koniecznością odrobienia strat związanych z kryzysem paliwowym. Obecnie jednak w trybie pilnym uruchamiają promocje i tną ceny przelotów na wakacyjny szczyt wyjazdów. Bezpośrednim powodem jest ostrożność turystów, którzy z większą rezerwą podchodzą do zakupu biletów i przesuwają decyzję na ostatni moment, co według branży mogło być reakcją odwrotną do zamierzonej.

Sygnały o potrzebie skorygowania planów urlopowych zaczęły pojawiać się praktycznie zaraz po blokadzie cieśniny Ormuz, która zbiegła się z początkiem amerykańsko-izraelskiej operacji „Epicka furia” wymierzonej w Iran. Mimo że ogłoszono oficjalne zakończenie działań (przy czym Waszyngton komunikował to jako sukces), perspektywa wyciszenia konfliktu pozostaje niejasna. W obawie przed ograniczeniami w dostępie do paliwa linie lotnicze wdrożyły zawczasu działania osłonowe: ograniczały mniej dochodowe lub krótkodystansowe połączenia, podnosiły ceny na wybranych kierunkach, a także zapowiadały dopłaty do biletów już opłaconych. W efekcie, jak wskazuje rynek, część podróżnych mogła zostać skutecznie zniechęcona.

Według branży pasażerowie „przegięli” jednak w drugą stronę. Około jedna piąta podróżnych ma poważnie brać pod uwagę zmianę miejsca wakacyjnego wypoczynku na takie, które nie wymaga lotu, a pozostali często odkładają rezerwację niemal do ostatniej możliwej chwili. „Podróżni w Europie zastygli jak w świetle reflektorów. Ludzie niechętnie rezerwują bilety. Robią to późno, stąd linie lotnicze i biura podróży kuszą ich niższymi cenami” – wyjaśnia Andrew Lobbenberg z Barclays w wypowiedzi dla „Financial Times”. Taka postawa klientów ma wymuszać obniżki stawek za przeloty.

Skala korekt cenowych widoczna była – według przywoływanych danych – między końcem kwietnia a pierwszą połową maja: w przypadku 50 tras w obrębie basenu Morza Śródziemnego ceny spadły o około 10 proc. lub więcej na 27 z nich. Wśród najsilniejszych przecen wskazuje się połączenie Mediolan–Madryt, gdzie odnotowano obniżkę rzędu 44 proc.

W ocenie branży obniżki mają dziś służyć podtrzymaniu letniego sezonu. „Popyt można stymulować, ale ma to swoją cenę” – zaznacza dyrektor generalny Wizz Air Józef Varadi. Jednocześnie przyznaje, że krótkoterminowo spadki cen są widoczne, ale podkreśla, iż zwlekanie może zakończyć się wyższymi kosztami. „Ludzie powinni zaryzykować, uznając, że lepiej jest zarezerwować bilet teraz, bo zanim nadejdzie lato, sytuacja może być znacznie droższa” – wskazuje.

Zbliżony przekaz płynie z EasyJet. Tani przewoźnik deklaruje, że nie będzie doliczał dodatkowych opłat (np. w związku ze wzrostem cen paliwa lotniczego) do biletów już opłaconych. Firma zwraca też uwagę, że skracające się „okno rezerwacyjne” ogranicza elastyczność przewoźników. W opinii ekspertów w sezonie letnim możliwe są odwołania od 5 do 15 procent lotów.

Na ryzyko pogorszenia dostępności miejsc wskazują również dane firmy analitycznej Cirium: w zaledwie dwa tygodnie z majowej siatki połączeń miało zniknąć 2 mln miejsc, a podobny scenariusz może dotyczyć kolejnych 85 tys. W tle pojawiają się ponadto komunikaty brytyjskiego rządu, który ma rozważać umożliwienie bardziej elastycznego zarządzania siatką – przykładowo w sytuacji zbyt małej liczby wykupionych miejsc pasażerowie mogliby zostać przeniesieni na inny, np. późniejszy lot lub na bardziej obłożone połączenie do innego miasta.

CNBC informuje, że kryzys paliwowy nabiera tempa, a Unia Europejska może rywalizować o każdy ładunek paliwa lotniczego pojawiający się na rynku. „Żyjemy w powtórce z czasów pandemii” – powiedział inwestorom dyrektor generalny Turkish Airlines, Murat Şeker. Dodał również, że w dłuższym horyzoncie nadal brakuje przewidywalności.

Na tym tle wyraźnie zaostrza się retoryka wśród największych graczy. Michael O’Leary, szef Ryanaira, wskazuje, że wojna oznaczała już dodatkowe 50 mln dolarów wydatków, które – jak podkreśla – firma poniosła na paliwo. Jednocześnie prognozuje, że jesienią mogą upaść dwie lub trzy europejskie linie lotnicze, a jako podmioty narażone wymienia Wizzair i Air Baltic. „Mogą mnie pozwać, ale nie będą mieli na to czasu” – stwierdza w rozmowie z włoskim dziennikiem ekonomicznym „Il Sole-24 Ore”.

W rezultacie rynek lotniczy wchodzi w sezon wakacyjny z jednoczesną presją na obniżki cen i narastającą niepewnością po stronie podaży miejsc. Z danych i wypowiedzi przedstawicieli branży wynika, że rezerwacje są odkładane, a przewoźnicy próbują pobudzić popyt promocjami. Jednocześnie utrzymują się sygnały o ryzyku redukcji siatek i odwołań części lotów.

Jacek Piekart
Ekspert finansowy

keyboard_arrow_up